Archiwum dlagrudzień, 2006

Czy źle?

I znów nowy adres. A co!
Skapitulowałem. Klawiatura ekranowa na dłuższą metę się nie sprawdza. Stary grat firmy PEACOCK z zielonym pawiem w herbie mimo obiawów alzheimera jakoś działa. No ale nie o tym ma być.
Niczym Bałwan z Losux’ a lubię poezję śpiewaną. Ale o tym też nie…
Tak jakoś sennie. Patrzysz za okno – świeci słońce. Wychodzisz na dwór w cienkiej kurtce – dostajesz gęsiej skórki. Gdybys miał ogon, pewnie byś go podkulił niczym wystraszony kundel i zwiał w bezpieczne miejsce. Ogona nie masz, ale uciec możesz. Robisz to więc. Tam gdzie się teraz znajdujesz są ci, którzy również sobie z chłodem nie radzą.
-Co tu robisz – pytasz.
-chowam się. A co się dziwisz?
(tak odpowiadała Gienia z “Jasminum”)
Bratnie dusze są potrzebne. Szalenie potrzebne! Szczęście ma ten kto je ma i to docenia. Ten, do którego mówię to ja. Tyle.
Śniło mi się dziś, że tonę w basenie. Wskoczyłem tam żeby ratować chłopca który wpadł doń skacząc z jakiejś rury pod sufitem. A ja przeciez umiem pływać .Dziwne… Ciekawe czy coś znaczy?


Ks. Twardowski: “(…)radosć, że się kocha to, co niemożliwe(…)”