Z racji, że dawno nie pisałem i mam kilka rzeczy do opisania, zamieszczam nową notkę.
Ostatnimi czasy, świat wydaje się mieć banana na twarzy. Czy w wersji ze skórką, ułożony wzdłuż linii ust, czy bez skórki, zajmujący powierzchnię całej twarzy, wygląda pozytywnie. Żeby się odnaleźć nie trzeba daleko szukać. Parafrazując wielce mądrą sentencję: „nie sztuką odnieść sukces. Sztuką go utrzymać”, życzę sobie wytrwałości w postanowieniach samozaparciu i reszcie działań mających na celu ulepszenie mojego ego.
A jeśli już mowa o sukcesach, to pozwólcie, że się pochwalę. Otóż po około półtoratygodniowym zmaganiu się z nieugiętymi nauczycielami, wzdychającymi paniami z sekretariatu, przebranymi za sprzątaczki agentami ABW, zamkniętymi na 100 spustów pianinami i refrenami włażącymi tam gdzie nie trzeba, zespołowi (chyba mogę to już tak nazwać) w składzie Kuba, Tomek i ja, udało się, tak jakby, wygrać powiatowy etap Turnieju Poezji Śpiewanej. Żeby nie było, honory zbierał Kuba. On dostał dyplom, a my z Tomkiem tylko po książce. Na zdjęciu jednak jesteśmy wszyscy. Można nas będzie zobaczyć w jakiejś gazecie – nie wiem jakiej. Następna potyczka, już na szczeblu rejonowym, w Bielsku-Białej 14 i 15 kwietnia. Tych, którym się chce zachęcam do trzymania za nas kciuków.
Powyżej prawdopodobnie widać wszystkich tych, którzy pojada do Bielska oraz pana starostę.
Na koniec, tym, którym słowo „dziękuję” mówię ostatnio z częstotliwością większą niż dotychczas, chciałbym podziękować raz jeszcze.