Treser lwów.

Człowiekowi, który ma za zadanie ostemplować kilkaset kopert, wbrew pozorom, może czasem przyjść do głowy niezły pomysł. Otóż na ten przykład mnie przeszła przez głowę myśl, żeby po ewentualnym zdaniu matury, pójść poszukać szczęścia w studium muzycznym. A potem, jeśli to szczęście tam znajdę, wybrać się na akademię muzyczną. „Przeszła” to trafne słowo. No bo przeglądając wymagania przy rekrutacji, uświadomiłem sobie, że jestem zwykłym – pożal się Boże – laikiem. No, może laik to za mocne słowo. Coś tam w końcu umiem ;) To jednak kapkę za mało, żeby mnie przyjęli. Przejrzałem też kilka arkuszy maturalnych z historii muzyki. Wniosek: więcej wiem o procesach technologicznych towarzyszących produkcji domofonów…
Na przekór jednak temu, co napisałem wyżej, będę starał się nie stracić zapału do walki o papier na to, żebym kiedyś w rubryce „zawód” mógł wpisać słowo „muzyk”.
Rok jeszcze przede mną. A nuż się uda…
Dobranoc!

ps: tytuł to taka luźna aluzja do Pythonów.

4 komentarzy »

  1. :) Powiedział/a:

    nie wątpię że z Twoim zapędem na pewno sie uda :P ale i tak powodzenia ;]

  2. Fafel Powiedział/a:

    A ja myślę że masz szanse!! życzę powodzenia:)rok to duuużo czasu:) pozdrawiam serdecznie:)

  3. sawka Powiedział/a:

    Założysz mi domofon? ^^

    A poważnie to rok co wcale nie tak duzo czasu :P
    Więc przyspieszaj tempo :P

  4. kasia Powiedział/a:

    grunt to się nie poddać. ;)


{ Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu} · { Adres TrackBack }

Dodaj komentarz