Archiwum dlalistopad, 2007

Fikołki.

Czasem człowiek czuje pociąg do popastwienia się nad kimś. Najpraktyczniej i najwygodniej nad tym, kto w jakiś sposób mu zaszkodził. Niektórzy ulegają tej pokusie spontanicznie, pod wpływem silnych emocji, a niektórzy w sposób bardziej wyrafinowany. Ci pierwsi idą gdzieś gdzie nie ma tego, kto ich wkurzył i mówią o nim niemiłe rzeczy, nie zawsze zgodne z prawdą. Słowem, obrabiają mu dupę. Ci drudzy mordują całą jego rodzinę zostawiając go ze strachem o własne życie. No może bez przesady. W każdym razie nie zniżają się do poziomu tej drugiej strony. Co zdolniejsi napiszą przesiąkniętą aluzjami historyjkę z fikcyjnie fikcyjnymi postaciami. Inni machną na to ręką i powiedzą sobie, że mają to gdzieś. Ci najmądrzejsi natomiast będą starali się dojść przyczyn. Będą szukać ich we własnym postępowaniu. I co najważniejsze, będą umieli przyznać się do ewentualnego błędu.


Wniosek 1: Już mi się nie chce być mądrym w pewnych sprawach.
Wniosek 2: Nikomu nie mam zamiaru obrabiać dupy za plecami. Czekajcie więc na bajkę o leśnych ludkach.
Wniosek 3: Jestem zwyrodniałym gnojkiem. Ale cóż. Kapytalyzm.

Dziękuję.

Dostałem – nie dam. Bo nie umiem… tak sądzę…

Cholera! Kiedyś już pisałem o tym, że nie umiem szlifować diamentów i tym podobnych. Tu macie link – LINK. Ostatnio ten nastrój wraca. Już skubańca /ten umowny diament/ nawet mam w ręku, ale on umie mi się wyśliznąć. Jestem prawie pewien, że nie robi tego specjalnie. Tylko dlatego, że mu na to pozwalam.
Wiem, jestem biernym ignorantem, który przyjmuje wszystko z chłodnym, nierzadko irytującym spokojem. Mam wrażenie, że przylega to do mnie jak strój batmana, który skurczył się będąc wypraym ze mna w środku. Interpretujcie sobie to jak chcecie.
Z innych narzekań. Póki co, na szczęście nie bolą mnie korzonki. Jeszcze by tego brakowało… Boli mnie natomiast to, że zamiast czytać jakąś mądrą książkę, siedzę przed komputerem i wypisuję takie pierdoły.
Dobra. Teraz refleksja. Dupa…
Dobrze, że ludzkośc wymyśliła muzykę…
I dziękuję tym, którym to, że jestem uciązliwy w obcowaniu przeszkadza na tyle mało, że jeszcze się do mnie odzywają.
ua… powiało grozą, z której sam się śmieję…
Dobranoc.