Trochę o tym, co można zrobić w rok z prawem jazdy.

Dlaczego nie zrobić też od razu prawka kategorii A? Otóż dlatego, że jest to zbędny wydatek. Żaden motocykl nie jest praktyczny. Prawie żaden motocykl nie jest ładny. W motocyklu nie możesz się zamknąć z panienką na miłe sam na sam, bo ten nie ma tylnej kanapy. I tak dalej i tak dalej. Ponadto wielce nierozsądnym jest rozpędzanie się do prędkości chociażby 150 km/h na czymś co nie potrafi samo stać. Nie jest też miłe zdzieranie czyichś jelit ze swojej szyby z powodu plamy ropy na asfalcie. Ktoś mógłby powiedzieć, że można wszystko znieść dla wspaniałego przyspieszenia i możności obcowania z tym, od czego w samochodzie oddziela człowieka karoseria. Jednak nic to nie da, bo na motocyklu i tak jeździ się w kasku (jeśli ktoś robi inaczej, to nie warto się nim zajmować), więc nici z wiatru we włosach. Przyspieszenie – owszem – może dostarczyć wrażeń. Z tym, że jeśli postawi się je koło rozbryzganego mózgu pod czyjąś oponą, to z pewnością nie da już takiej radości.
Koniec. Schodzimy na ziemię.

W ubiegłe wakacje dane mi było użytkować pewien niebanalny samochód. Było to praktycznie dwuosobowe, zgrabne, włoskie, retro coupe z napędem na tylną oś, z silnikiem z tyłu, bez żadnych sztucznych wspomagaczy typu ABS czy ESP, bez bagażnika oraz nie do jeżdżenia. Osiągi również potrafiły zaskoczyć. Spełniało więc większość warunków, jakie musi spełnić samochód, by według rozumowania Jeremiego Clarksona stać się supersamochodem. Tak. Chodzi mi o Fiata 126, w Polsce nazywanego również Maluchem.
Myślę, że nie bez powodu mówi się młodym kierowcom: „jeśli nauczysz się jeździć Maluchem, będziesz umiał wszystkim.” Tak rzeczywiście jest. Mimo małych rozmiarów jest to bezpieczny samochód. Otóż nie rozbijesz się, bo oficjalna moc nowego egzemplarza, wynosząca 24 konie mechaniczne, nie pozwoli rozpędzić się do odpowiedniej prędkości. Inny przykład. Które samochody mają dzisiaj tylny napęd? BMW, Mercedesy i większość szmelcu z USA. Abstrahuję od pojazdów typu Lublin czy Ursus. Prawda jest taka, że nie każdy ma dostęp do dobrego auta z tylnym napędem. Takim jednak warto umieć jeździć. Jeśli traci się przyczepność w aucie z napędem na przednią oś, dodaje się gazu i czeka, aż tor jazdy się wyrówna. Nie zawsze się da, ale zdecydowanie częściej niż gdy napęd jest na tylne koła. Wpadając w poślizg czymś, co ma bezwładne przednie koła, pozostaje zdjąć nogę z gazu i modlić się, żeby za bardzo tył nie wyprzedził przodu. Jeśli nauczysz się kontrolować poślizg w takim samochodzie, możesz sobie powiedzieć, że jesteś dobry. Można to przećwiczyć w maluchu. Pod warunkiem, że jest zima bo inaczej nie ma mowy o jakimkolwiek buksowaniu kół. Sam spędziłem trochę czasu na zabawie w jeżdżenie bokiem po oblodzonym parkingu i twierdzę, że można w ten sposób nieźle się wprawić.

Uważam, że potencjał malucha zdławił komunizm. Zrobił on bowiem z samochodzika – zabawki codzienny, zwykły pojazd. Podejrzewam, że nie takie miało być jego przeznaczenie. Być może gdyby nie zepchnięto go do roli wszechstronnego rodzinnego pojazdu, mógłby dalej ewoluować w stronę sportowego coupe. Całe szczęście urodził się na nowo Fiat 500. Ale o nim kiedy indziej.

Coś z innej samochodowej beczki. Chodzi o technikę jazdy. To chyba trochę zbyt zuchwałe, ale od kiedy zrobiłem prawo jazdy, grono kierowców, z którymi nie boje się jeździć znacznie się skurczyło. Może dlatego, że potrafię teraz dostrzegać ich błędy. Nie wiem. Wiem natomiast, że za jazdę na sprzęgle powinno się karać dożywociem. Jechać na luzie z prędkością 140 km/h to tak jak schodzić po oblodzonych, stromych schodach z rękami w kieszeniach. Niby ma się do dyspozycji hamulec, ale co, kiedy będzie tak rozgrzany, że odmówi posłuszeństwa? Jak wtedy zahamować? Chyba tylko w bagażniku kogoś, kto jedzie przed nami. Taka jazda jest ponadto tak samo ekonomiczna, jak sprzedawanie węgla w słoikach. Więc rada dla jeżdżących mamusiek i dziadków: sprzęgła używamy tylko przy ruszaniu, zmianie biegów i pod koniec procesu zatrzymywania się.


Koniec na dzisiaj. Jutro pewnie się rozbiję. Jeśli tak, to wszelkie zawarte tu pouczenia uznajcie za niebyłe.

Więcej następnym razem.

Dobranoc.

4 komentarzy »

  1. mec Wiera Powiedział/a:

    Te rada: Byś coś poruchoł to by Ci się odechciało prowadzić bloga. A tak w ogóle to bierz się cholero do nauki :)

  2. skrafal Powiedział/a:

    Po “mec” stawia się kropkę. :)

  3. wiolonczelistka Powiedział/a:

    Ale mnie żeś Panie tym tekstem rozbawił :) Kaca mam strasznego i takie rzeczy do przeczytania w takim stanie się przydają, będę się do Ciebie na przyszłość uśmiechała o takie twory ;] Pozdrawiam :) ( tak, wiem, błędy stylistyczne zrobiłam, ale nie wymagaj ode mnie z byt wiele w TAKIM stanie :P )

  4. isaduo Powiedział/a:

    Człowieku, czy ty chociaż siedziałeś na motorze? Nie mówię okupie plastiku na dodatek nie najlepszej jakości, a na prawdziwym czoperze np.? po tym co napisałeś i prawdopodobnie wydaje ci się być zabawnym, nie mam majmniejszej wątpliwości,że takiej przyjemności nie miałeś! a jeś;li nie, to przestań się wypowiadać na tematy o których masz za przeproszeniem gówniane pojęcie. Dziękuję:)


{ Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu} · { Adres TrackBack }

Dodaj komentarz