Siedzę sobie daleko od domu i w przerwie między posiłkami czytam sobie jakiegoś starego Newsweeka. Trafiłem na artykuł o tym nieszczęsnym koncercie madonny, który ma się odbyć piętnastego sierpnia. Już prawie zapomniałem o sprawie, bo media dawno ją porzuciły. No ale wątek wrócił. Już wcześniej chciałem o tym napisać, ale jakoś nie umiałem się zebrać. Może robię to trochę nawet z poczucia obowiązku. Mam nadzieję, że nie jestem zbyt zuchwały.
Artykuł rozpoczynał się od wyśmiania i próby zdyskredytowania osób czy organizacji, które protestują przeciwko dacie koncertu madonny. To przecież marketing i logistyka o tym zadecydowały – mówią organizatorzy, a za nimi fani. No pewnie że marketing. Tylko debil mógł nie przypuszczać, że zapowiedź organizacji koncertu tej pani w święto wniebowzięcia nie wywoła samonapędzającej się kampanii reklamowej. No i jako, że Polska uchodzi jeszcze na Zachodzie za katolicki skansen, w którym jednak dość głęboko zakorzeniły się już zachodnie wzorce, madonna się z Madonną spotka w tym właśnie dniu, co musi wywołać w społeczeństwie poruszenie oraz wymusić przepływ informacji. I to nie jest przypadek. To nie jest spowodowane tym, że akurat wtedy pani Ciccone pasuje. Daję głowę, że można było to ustawić inaczej. Ponadto, jako człowiek wychowany po części na filmach z USA, mam wizję madonny, która wbrew swoim medialnym zapewnieniom siedzi sobie w swoim domu gdzieś tam i ze złowieszczym i szyderczym wyrazem twarzy cieszy się ze swojego pomysłu i jego owoców.
No ale stało się. Maszynka poszła w ruch. Nawet jeśli nie będzie żadnego prymitywnego zachowania typu onanizowanie się różańcem, to samo wydarzenie nosi już znamiona zgorszenia. W pojęciu katolickim oczywiście i do katolików też mówię. Reszta niech sobie z czystym sumieniem idzie, słucha i ogląda. Katol natomiast powinien mieć przed oczami sylwetki obu kobiet oraz to, że nie do przyjęcia jest wytwarzanie takich konfliktów. I to nie jest żaden fundamentalizm. To jest postawa normalnego katolika, który chodził w szkole na religię i zdaje sobie sprawę, w co wierzy. Każdy ma wybór. Niech sobie madonna robi co chce przeciw swojej imienniczce. Niech sobie każdy, kto chce idzie na ten koncert. Jego sprawa.
Podsumowując, jest to w mojej opinii jedna wielka dęta żenada ubrana w ładne ciuszki i nazwana sztuką.
POPultanko
2 komentarzy »
{ Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu} · { Adres TrackBack }
Kasia Powiedział/a:
on sierpień 5, 2009 at 12:35 am
Oczywiście, że każdy ma prawo do własnego zdania, ale zauważ, że osoby wyzywające katolików od zatwardziałych konserwatystów czy osób nienormalnych, nie respektują tego prawa w tę stronę.
Swoją drogą nawet nie – katolika może zastanowić fakt tak żałosnych prób gwałcenia religii katolickiej na różne sposoby. No, ale jak się ma fanów to się ma, że tak powiem. Takie gwiazdy właściwie są bożkami, nie? Biedni, głupi ludzie, ot co.
vatzec Powiedział/a:
on wrzesień 1, 2009 at 9:16 pm
Masz rację, Rafale, zalatują mi tylko trochę ostatnie akapity Cejrowskim (który, rzecz jasna, ma rację).